książki na półce, w prawym górnym rogu grafika z logo i tekstem Czytamy Polecamy,

„Czytamy, polecamy – recenzje czytelników”

Dziś pora na kolejną recenzję! Tym razem, nadesłała ją nasza czytelniczka Katarzyna Kozak w ramach akcji: „Recenzje w dobrym smaku”.

Dziękujemy i zapraszamy do lektury!


Łukasz Garbal Wedlowie. Czekoladowe imperium

W poszukiwaniu czekolady

Nie ukrywam, że po książkę Wedlowie. Czekoladowe imperium Łukasza Garbala sięgnęłam głównie dlatego, że jestem strasznym łasuchem, bardzo lubię słodycze i to właśnie dużo słodkości od tej książki oczekiwałam. Książką jestem oczarowana, choć wcale tej słodyczy nie było tam tak wiele. Niemniej jednak niejednokrotnie pobudzała ona mój apetyt, więc uprzedzam, że ochota na słodycze podczas lektury najpewniej i tak przyjdzie.

Jak to się wszystko w ogóle zaczęło?

Jak rozwijała się ta znana dzisiaj powszechnie firma i czy od samego początku specjalizowała się właśnie w produkcji czekolady?

Założycielem firmy był Karol Wedel, był Niemcem, fachu cukierniczego uczył się za granicą, a mniej więcej w połowie XIX wieku przyjechał do Warszawy, gdzie założył firmę. Nie było wtedy jeszcze w ogóle mowy o czekoladzie i nawet niespecjalnie słodyczach, bo w swoim asortymencie miał, między innymi, pastylki, które traktowane były bardziej jako lekarstwo niż łakocie.

E. Wedel i syn

Widniejący inicjał imienia E. Wedla na w zasadzie wszystkich opakowaniach produktów wedlowskich należy do Emila, syna Karola. Odziedziczył on firmę po swoim ojcu i kontynuował to dzieło, aby później, naturalną koleją rzeczy przekazać je swojemu synowi, Janowi.

Jan, podobnie jak jego przodkowie, zdobywał wykształcenie za granicą. Uzyskał nawet tytuł doktora chemii. Mimo możliwości zamieszkania poza Polską zawsze powtarzał, że tutaj chce zostać, bo tutaj jest tak dużo do zrobienia.

zdj. wyd. czarne

Za jego kadencji firma niesamowicie się rozrosła. Pojawiły się, między innymi: żłobek, dzieciniec oraz przedszkole dla dzieci pracowników, organizowane były zajęcia sportowe, chociażby gimnastyka, zawiązały się pracownicze kluby sportowe, dla pracowników dostępny był lekarz oraz stomatolog, zaczęły powstawać pierwsze mieszkania pracownicze. Swego czasu Jan zakupił nawet samolot! Przedsiębiorstwo się powiększało, fabryka zmieniła swoją siedzibę na o wiele bardziej przestronną i komfortową, stosowano nowoczesne metody, rozwiązania i innowacyjne maszyny.

Słynny Chłopiec na zebrze

Nigdy się tym specjalnie nie interesowałam, więc nie miałam pojęcia, że chłopiec na zebrze z tabliczkami czekolady, który widnieje we współczesnych reklamach wyrobów Wedla, to żadna nowość. Postać ta została wykreowana na zlecenie Jana Wedla przez włoskiego plakacistę Leonetto Capiello jeszcze w latach 20. XX wieku.

Postać dziecka miała budzić skojarzenie beztroski, wykorzystany wizerunek egzotycznej na tamte lata zebry, to coś fantazyjnego, może również nieco luksusowego. Chłopiec zamiast plecaka ma na swoich barkach tabliczki czekolady. Nazywano go Maciusiem, nawiązując do tytułowej postaci Króla Maciusia Pierwszego z bajki Janusza Korczaka. Postać Korczaka spotka się zresztą z Janem Wedlem, ale w zupełnie innych okolicznościach: w trakcie wojennej okupacji celem zdobycia żywności dla dzieci w sierocińcu.

Trudna wojenna rzeczywistość

Fabryce udało się funkcjonować mimo wybuchu II wojny światowej i wszelkich trudności z tego wynikających. Kradzieże, donosiciele, reglamentacja żywności, przymusowe ograniczenia w produkcji – nie było łatwo. Jednak najtrudniejsze przyszło dopiero wraz z wybuchem Powstania Warszawskiego.

Jan Wedel został zupełnie odcięty od fabryki. Trwało to kilka miesięcy. Budynek przedsiębiorstwa bardzo mocno zniszczono. Sporo członków najbliższej rodziny Jana zginęło jeszcze w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku.

Po wojnie fabrykę znacjonalizowano, zmieniono jej nazwę, Wedla najprawdopodobniej po prostu z niej usunięto, choć jako oficjalny powód podano jego zły stan zdrowia. Do swojej nazwy firma wróciła dopiero w roku 1989.


3 grudnia minionego roku Łukasz Garbal był gościem Filii nr 7 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie. Nawet jeśli nie byliście na spotkaniu, możecie nadrobić nieobecność: nagranie jest do obejrzenia na profilu MBP w Szczecinie na Facebooku!

A kogo książka zainteresowała, zapraszamy do jej wypożyczenia w naszych filiach nr: 5, 8, 12, 54 oraz w aplikacji Legimi i Empik Go.

Data publikacji
14 kwietnia, 2022
Udostępnij
Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz też inne aktualności

Czytniki e-booków już są w ProMediach!

Mamy dla Was nową ofertę! Już są czytniki e-booków Pocketbook Touch Lux 5 do wypożyczania w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Czytniki nie obciążają wzroku, posiadają opcję regulowania rozmiaru czcionki. Jako pierwszy z serii Touch Lux został wyposażony w podświetlenie SMARTlight, które...
 

[Czytaj PL]

Trwa akcja Czytaj PL. Każdego dnia w listopadzie umożliwia dostęp do kilkunastu ebooków i audiobooków.Jest w 100 % darmowa. Wśród osiemnastu bestsellerów można znaleźć wiele uznanych nazwisk. Max Czornyj, Katarzyna Puzyńska, Dominika Słowik to tylko niektóre z nich. Każdy użytkownik...
 

Wystawa prac komiksowych (Zaczytany Szczecin).

Wystawa w wersji ZINA
 

Godziny słyszenia i Godziny widzenia [fotorelacja]

Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie chce być w jak największym stopniu dostępna. W poniedziałek oraz środę odbyły się dwa bardzo ciekawe i cenne wydarzenia. Mieliśmy okazję wysłuchać prelekcji protetyczki słuchu Agnieszki Buczkowskiej, rozmawialiśmy o ofercie kulturalnej biblioteki, o specjalistycznej pomocy...
 
Scroll Up
Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych na zasadach określonych w polityce prywatności, Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies we wskazanych w niej celach, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce lub opuszczenie serwisu.
Skip to content