TOP 10 książek z dzieciństwa

Od 30 maja do 7 czerwca 2020 obchodziliśmy kolejny Ogólnopolski Tydzień Czytania Dzieciom. Dla naszych Czytelników przygotowaliśmy listę TOP 10 ulubionych książek z dzieciństwa pracowników naszej biblioteki, z której część publikowaliśmy podczas trwania wydarzenia.

Gracjan z filii nr 54 wspomina książkę „Brzechwa dzieciom” autorstwa (oczywiście) Jana Brzechwy 

Od tej książki zaczęła się moja przygoda z czytaniem. To pierwsza książka, którą czytała mi mama – nie tylko do snu. Mam do tej książki ogromny sentyment. Czasami, gdy mam gorszy dzień, wracam do wierszy z tej książki, jednocześnie przypominając sobie sceny z dzieciństwa: jak siadaliśmy wspólnie z mamą na łóżku, świat przestawał istnieć i liczyła się tylko książka ❤. Szczególnie zapamiętałem wiersz „Ptasie radio”, który potem w genialny sposób czytała Irena Kwiatkowska. Mogłem słuchać jej interpretacji godzinami.

Kasia z fili nr 5 wspomina książkę Nicole Lesueur „Żółty balonik”

Francja, miasto Plessis, lata sześćdziesiąte. Dorotka, siedząc znudzona na balkonie (ponieważ wszystkie koleżanki wyjechały na wakacje), zauważa żółty balonik z przywiązanym tajemniczym liścikiem. Liścik jednak nie ma nadawcy. Wraz ze swoim bratem postanawiają rozpocząć przygodę i odnaleźć autorkę przesyłki. Przepełniona zagadkami historia Dorotki opowiada o przyjaźni oraz wytrwałości w dążeniu do celu. Wspaniała, pełna humoru, przyjemna lektura polecana jest nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Książkę warto przeczytać chociażby ze względu na język, którego nie znajdziemy w nowych publikacjach.

Do dziś każdy żółty balonik kojarzy mi się z dzieciństwem, a miasto Plessis we Francji jest na mojej liście do odwiedzenia w przyszłości.

Ania z filii 53 wspomina książkę „Słoneczko” Marii Buyno-Arctowej

Książką, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie w dzieciństwie i którą przeczytałam pewnie z kilkanaście razy, było „Słoneczko” Marii Buyno-Arctowej. Jest to opowieść o  jedenastoletniej dziewczynce, która zostaje sierotą. Tytułowe Słoneczko swoją postawą życiową odzwierciedla przekonanie, że miłością, dobrymi uczynkami i szlachetnością można nawet podłych ludzi przemienić na lepsze, a zaradność i pracowitość to cechy, dzięki którym można wydobyć się z biedy i zaniedbania.  Dziewczynkę cechowała wyjątkowa wrażliwość i otwartość na innych, dzięki czemu udawało jej się budować więzi międzyludzkie oparte na życzliwości i wzajemnej pomocy.

Książka ta zdumiewała mnie haniebnymi czynami, jakich dopuszczała się wobec “Słoneczka” Hanka – jej współlokatorka i rówieśniczka. Ze wszystkich sił kibicowałam Marysi Orwiczównie w jej szlachetnym przedsięwzięciu zmiany świata na lepsze. Wierzyłam razem z nią, że pogoda ducha i przyjazne nastawienie do otoczenia spowodują, że już wkrótce moją literacką rówieśniczkę otaczać będą jedynie przyjaciele, a jej dotychczasowi wrogowie wreszcie zrozumieją, że warto w życiu postępować szlachetnie oraz kierować się empatią i zrozumieniem dla siebie i innych.

Ewa z Sekretariatu wspomina książkę „Rupaki” Danuty Wawiłow

Z bardzo wczesnego dzieciństwa z ogromnym sentymentem wspominam „Rupaki” Danuty Wawiłow. Cóż to były za wierszyki…! Znałam je wszystkie na pamięć i jeszcze dziś wiem z całą pewnością, że RUPAKI to ogromnie zróżnicowane towarzystwo – są RUPAKI dziewczyny i RUPAKI chłopaki, są RUPAKI dorosłe i RUPAKI dzieciaki, a także mądrale i głuptaki, brzydale i „wcale, wcale ładne RUPAKI”. 

Z wierszami harmonijnie komponowały się ilustracje Elżbiety Gaudasińskiej. Jak przez gęstą mgłę pamiętam obrazek z pralinkami tak apetycznymi – zwłaszcza w kryzysowych latach osiemdziesiątych – że sama czułam jak wszędzie pachnie czekoladą. I pamiętam ten pyzaty księżyc, który w jednym z wierszy towarzyszył mamie i córce na ich spacerze. Mnóstwo w tym wszystkim było dowcipu, perspektywy dziecka i bezpretensjonalnej liryki, które sprawiły, że mam je w pamięci do dziś.

Kasia z Działu Promocji wspomina książkę Astrid Lindgren, „Ronja córka zbójnika”

Ronja urodziła się podczas gwałtownej burzy, kiedy Lovis śpiewała, a zamek Mattisa pękł na pół. Była jedynym dzieckiem wśród bandy nieokrzesanych zbójców, którzy łupili na szlakach, a kąpali się wiosną, tarzając się na golasa dziko w resztkach śniegu, zmywając z siebie cały smród zimy. Dla niej byli kochanymi brodaczami, dobrymi wujkami, którzy daliby się bez wahania pokroić za ich małą dziewczynkę. Wieczorami śpiewali zbójnickie pieśni, a najstarszym z nich był Łysy Per.

Ronja poznała siłę niezwykłej przyjaźni, przez przypadek spotykając Birka, chłopca w swoim wieku. Znaleźli schronienie w lesie, który nie był zwyczajny…

Las, który stał się ich domem zamieszkiwały, oprócz zwierząt, przeróżne stwory. Dobre i złe. Największą grozę siały Wietrzydła. Krzyczały „hu, hu, zaraz poleje się krew!” Można też było spotkać w ostępach leśnych Szaruchy, a wraz z mgłą przychodziły Mgłowce. Występowały również Pupiszonki, ze swoim uroczym seplenieniem i dziecięcym wyrazem włochatych buziek. To był świat baśniowy, który otulał las, zamek, kryjówkę Ronji oraz mnie, kiedy czytałam. I ten świat pochłaniał mnie wielokrotnie i bez reszty.

Tyle zapamiętałam. I cudowne, piórkiem nakreślone ilustracje. Zaczytywałam się w egzemplarzu zilustrowanym przez Ilon Wikland. Dopiero po latach, w dorosłym życiu, dowiedziałam się, że to imię kobiece, że Ilon Wikland jest kobietą 🙂

Może jeszcze kiedyś, dzięki moim dzieciom, trafię do świata Ronji.

Magda z Działu Gromadzenia wspomina książkę  „Zajączek z rozbitego lusterka” Heleny Bechlerowej

Książka z dzieciństwa, która utkwiła mi w pamięci…? Jest ich wiele, ale chciałabym wspomnieć o jednym tytule, który jakoś szczególnie zapamiętałam. To „Zajączek z rozbitego lusterka” Heleny Bechlerowej. Ta książka jest szczególnie bliska memu sercu, gdyż jest to chyba pierwsza książka, którą samodzielnie wypożyczyłam w bibliotece na własną kartę biblioteczną.

Historię Piotrusia, jego mamy oraz tęczowego zajączka, który w trudnej sytuacji pomaga psotnemu chłopcu znałam na pamięć, a puszczanie zajączków na ścianie było wtedy ulubioną zabawą i miało w sobie tę magię, którą czuje chyba tylko dziecko.

Po latach udało mi się tę książkę zdobyć i z wielką przyjemnością przedstawiałam moich przyjaciół z dzieciństwa własnym dzieciom.

Agnieszka z filii nr 3 dla dzieci poleca serię „Magiczne Drzewo” Andrzeja Maleszki 

Czy istnieją takie książki, które wciągają zarówno dzieci, jak i dorosłych? Do samodzielnego lub wspólnego, rodzinnego czytania? Pełne szalonych zwrotów akcji, niesamowitych przygód, nie przeładowane nudnymi, długimi opisami…

Są!!! To książki z serii „Magiczne drzewo”. Bohaterami są tu zwykłe dzieciaki, przeżywające najwspanialszą podróż do krainy przygód i fantazji. A wszystko to z nutką humoru, a czasem z elementami horroru. Te książki dziecko czyta z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Jest to realna konkurencja dla gier komputerowych, propozycja nawet dla opornych młodych czytelników. Sięgnijcie, naprawdę warto!

Kamila z filii nr 9 dla dzieci poleca dwie swoje ulubione serie

Moja ulubiona książka z dzieciństwa to „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery. Klasyk dla młodzieży, jak i dorosłych. Ania skradła moje serce już od samego początku. Cała seria o Ani wzrusza i  bawi, jest pełna ciepła i głębokich uczuć, ma niepowtarzalny klimat . Ta historia ma w sobie magię. 

Uwielbiam też serię “Jeżycjada” Małgorzaty Musierowicz. Nie potrafię podać ulubionego tomu, ale zdecydowanie będzie to któryś z tych pierwszych. Cała seria jest zabawna, a jej pierwsze tomu oddają klimat życia lat 80.

Michał z Działu Gromadzenia wspomina książkę „Cyberiada” Stanisława Lema

Ulubiona książka z dzieciństwa? Oczywiście „Cyberiada” Stanisława Lema ilustrowana przez Daniela Mroza. Opasłe, pożółkłe tomiszcze, już wtedy bez grzbietu, podobne do jakichś starodruków, z grafikami niby encyklopedyczne sztychy, odnalezione na półce taty (gdzie stały najlepsze książki) jawiło się Księgą Wszechrzeczy. I tak zostało, mimo że z czasem okładki odpadły, szwy się obluzowały, ubyło parę stron, przybyło sporo sensów, dowcipy choć nadal prześmieszne, nie są już wesołe.

Marta z Działu Promocji wspomina książkę “My, wróbelki” Jordana Radiczkowa

Część mojego dzieciństwa, także ta, podczas której kształtowało się moje czytelnictwo, przypada na czasy sprzed zmiany ustrojowej. Nie pamiętam słynnego octu na półkach, za to pamiętam książki – w księgarni, w bibliotece, w domu. Było ich naprawdę wiele, chociaż wydania książek z lat 80 to często sztandarowy przykład, jak książek nie wydawać – były wydawane na papierze bardzo kiepskiej jakości, rozklejały się momentalnie, a literki były malusie, żeby jak najmniej miejsca zajmowały. To jednak już refleksje mojej starszej mnie. Moja młodsza ja zapamiętała szczególnie kilka książek, z których jedną chciałam się podzielić. 

Jest to książka „My, wróbelki” autorstwa bułgarskiego pisarza Jordana Radiczkowa. Wydana w 1982 roku przez Naszą Księgarnię, z okładkowymi fantastycznymi patyczakowatymi wizerunkami bohaterów, którymi są tytułowe ptaszki. Jest to niewielka objętościowo książeczka z radośnie żółtą okładką, którą zaczytałam na amen. Pochłaniałam ją naprawdę nie wiem ile razy, a moja czytelnicza recydywa z tym tytułem do tej pory stanowi przedmiot anegdot starszych członków rodziny. Urzekło mnie przedstawione w niej w kilku opowiadaniach życie naddunajskich wróbelków, począwszy od jajka, poprzez zakładanie gniazda, aż po dalekie wróble podróże na riwierę. Do tej pory pamiętam, że szczyt piramidy jest dokładnie takiej szerokości, aby wróbel mógł na nim swobodnie postawić nogę. I tych wrażeń szukam w lekturach do dziś.

Data publikacji
10 czerwca, 2020
Udostępnij
Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Zobacz też inne aktualności

Szanowni Czytelnicy!

Serdecznie zapraszamy do naszej biblioteki, jednak pamiętajcie, że nadal działamy w ograniczonym zakresie i z zachowaniem odpowiednich środków bezpieczeństwa. Od września wraca możliwość korzystania z kolejnych placówek. W soboty otwarte są filia nr 28 (pl. Lotników 7) i filia nr...
 

Czytaj PL 2020

Czytaj PL – największa taka akcja promująca czytelnictwo rusza już po raz szósty! W listopadzie powraca największa w Polsce – najpewniej także na świecie – akcja promująca czytelnictwo. W całej Polsce, w wybranych miejscowościach, pojawią się darmowe wypożyczalnie audio i...
 

Bezpłatna Wyprawka Czytelnicza dla przedszkolaka. Kampania „Mała książka – wielki człowiek”

Najwyższy czas przygotować się na długie jesienne wieczory i popołudnia, podczas których nie powinno zabraknąć dobrej książki – dla rodzica i dla dziecka. Nasza biblioteka przystąpiła do trzeciej edycji akcji „Mała książka – wielki człowiek”. W trzydziestu naszych filiach na...
 
Scroll Up
Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych na zasadach określonych w polityce prywatności, Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies we wskazanych w niej celach, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce lub opuszczenie serwisu.
Skip to content