Dyskusyjny Klub Książki 12

Dyskusyjny Klub Książki przy filii bibliotecznej nr 12
Terminy spotkań: pierwszy czwartek miesiąca godz. 13.30
Prowadzenie: Anna Matorin

Najbliższe spotkanie odbędzie się 16 września 2021. Rozmawiać będziemy o książce „Dom kłamczuchów” Dezso Kosztolanyi’ego.

„Zadyma w dzikim sadzie” – relacja

Na sierpniowym spotkaniu Klubu Książki rozmawiałyśmy o powieści „Zadyma w dzikim sadzie” autorstwa Kiran Desai. Ten debiut pochodzącej z Indii autorki spotkał się z wieloma przychylnymi reakcjami, zdobywając też nagrodę BettyTraskAwards w 1998 roku, a jej kolejna książka – „Brzemię rzeczy utraconych” – doceniona została Nagrodą Bookera w roku 2006.

Główny bohater „Zadymy… ” – młody mężczyzna Sampath Chawla, urodzony w czasie gwałtownej monsunowej burzy – żyje ze swą rodziną w miasteczku Shahkot, próbując sprostać oczekiwaniom społecznym i rodzinnym. Pracuje na poczcie, gdzie bardziej niż właściwym obowiązkom oddaje się czytaniu cudzej korespondencji. Cierpi na bezsenność, jest próżny i leniwy, zupełnie niesamodzielny, naznaczony oczekiwaniami ze względu na dramatyczne (odczytywane symbolicznie) okoliczności swych narodzin, próbuje zrozumieć świat i swoje w nim miejsce – niestety bez sukcesu. Zmęczony otaczającą go rzeczywistością postanawia uciec.

Tak trafia do sadu, gdzie wdrapuje się na jedno z drzew i postanawia na nim pozostać. Odosobnienie nie jest mu jednak pisane – odnajduje go rodzina, a w ślad za nią i inni po tym, gdy zostaje okrzyknięty mędrcem i prorokiem o światłym umyśle i nieograniczonej wiedzy… Tym sposobem rozpoczyna się tytułowa zadyma – przy współudziale co najmniej nietuzinkowych postaci z najbliższego otoczenia Sampatha, oryginałów z okolicy czy stada dzikich małp.

Powieść ta uderza egzotyką od pierwszych stron – w niezwykle sensualny sposób przedstawia lokalne obyczaje i społeczność; zapachy i kolory są niemal namacalne w każdym słowie. Można tę książkę czytać jak baśń, jak krzywe zwierciadło czy metaforę – każdy sposób jest dobry, by znaleźć w niej coś dla siebie. Nas rozmowa o niej zaprowadziła do rozważań na temat ludzkich zachowań, bogactwa i piękna przyrody, niesprawiedliwości kastowych, a nawet problemu sekt czy potrzeby wiary w coś – cokolwiek, tkwiącej chyba w każdym z nas.

Polecamy!

„Inna od siebie” – relacja

Kameralne, lipcowe spotkanie Klubu Książki upłynęło nam na rozmowie o rzeczy napisanej przez Brygidę Helbig pt. „Inna od siebie”. Mimo że klasyfikuje się ją jako powieść, to zdecydowanie od typowej powieści odbiega, zahaczając i o biografię, i esej, a nawet i reportaż. 

Poznajemy historię zapomnianej niestety Marii Komornickiej (vel Piotr Odmieniec Włast) – młodopolskiej pisarki, poetki, krytyczki literackiej, której pełne dramatów życie drobiazgowo próbuje nam zobrazować i wyjaśnić autorka. Fantastyczna, dogłębna praca badawcza pozwala na zaprezentowanie faktów z wielu perspektyw, z relacji członków rodziny czy znajomych, z listów. Na tle barwnie przedstawionej epoki towarzyszymy autorce w próbie zrozumienia losów Marii Komornickiej – od samego dzieciństwa, spędzonego w rodzinnym majątku, poprzez wczesny debiut i sukces literacki, aż po dramat choroby, odrzucenie kobiecej tożsamości i samotną śmierć w połowie XX wieku.

Postać bohaterki wzbudziła w nas skrajne emocje – zainteresowanie, ale też i niechęć; ciekawość i irytację, współczucie i zniecierpliwienie. Jest to postać niejednoznaczna, kontrowersyjna, zapomniana nawet za życia, cały czas zdaje się być niezrozumianą, nierozwikłaną, tajemniczą.  Czy warto? Jak najbardziej, choć lektura to niełatwa, zarówno w formie, jak i treści. A dla tych, którzy chcieliby zapoznać się z twórczością Marii Komornickiej, zapraszam do zbiorów Polony

„Przed końcem zimy” – relacja

Bohaterką czerwcowego spotkania naszego Dyskusyjnego Klubu Książki była powieść irlandzkiego autora Bernarda MacLaverty’ego pt. „Przed końcem zimy”. A spotkanie było to wyjątkowe, bo w końcu mogłyśmy porozmawiać twarzą w twarz! 😁😁😁 Po wielu miesiącach oczekiwań w końcu udało się powrócić do tej idealnej formy rozmów o rzeczach różnych, mniej i bardziej istotnych, których punktem wyjścia dla nas jest zawsze książka. Dziękuję Paniom bardzo za cierpliwość i wytrwałość 😊

A wracając do naszej głównej bohaterki, czyli powieści MacLaverty’ego – w skrócie rzecz ujmując jest to historia wieloletniego małżeństwa w podróży do Amsterdamu. Za tym zdawać by się mogło banałem kryje się jednak swoista wiwisekcja związku i próba odpowiedzi na pytanie: co dalej? Czy „dalej” jest w ogóle możliwe, a jeśli tak – to w jakiej formie? Czy to jest w końcu ten czas, kiedy do głosu powinny dojść skrywane od lat marzenia, pragnienia, potrzeby, traumy?

Jakie były głosy Pań na jej temat?

  • To jest książka o nas
  • Choć dotyka spraw trudnych, to w tak delikatny sposób, iż czytelnik nie odczuwa nadmiernie tego dramatyzmu, nie lęka się
  • Świetne dialogi, fantastyczny język
  • To rzecz o tolerancji

Cóż mogę rzec więcej? Gorąco polecamy!

„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” – relacja

Ostatnie spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki spędziłyśmy na rozmowie o powieści „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” autorstwa Gail Honeyman. Książka ta, wydana w 2017 roku, to debiut pisarski autorki, który doceniony został jedną z najważniejszych brytyjskich nagród literackich – Costa BookAwards.

Jest to opowieść o młodej kobiecie – Eleanor – która wiedzie w pełni poukładane życie: mieszka sama, pracuje w biurze, na co dzień rozmawia z kwiatkiem, weekendy osładza sobie mocniejszym alkoholem, a we środy rozmawia przez telefon z matką. Żyje zgodnie z dającym jej poczucie bezpieczeństwa rytuałem, a jedyne, czego jej brakuje, to miłość. Tak przynajmniej się jej wydaje i zapewne nic w tej kwestii by się nie zmieniło, gdyby los nie postawił na jej drodze dwóch mężczyzn. Plan na realizację marzenia o szczęśliwym związku i nieoczekiwany przyjaciel wywołują szereg wydarzeń, które burzą poukładane życie Eleanor, zmuszają do stanięcia twarzą w twarz z przeszłością i brutalnie każą jej przewartościować wszystko, czym do tej pory żyła. Eleanor bowiem absolutnie dobrze się nie ma. Wypracowała sobie pewien mechanizm obronny, który pozwalał jej żyć z dnia na dzień i tłumić przeogromną, destrukcyjną, gryzącą ją od środka traumę. Czy Eleanor będzie miała się dobrze? Zachęcamy do lektury 🙂

A oto kilka uwag z dyskusji:

Bardzo wzruszająca opowieść o dziecku pozbawionym troski i miłości, a jednocześnie o sile życia tego dziecka, które stworzyło sobie świat alternatywny, by uchronić się przed destrukcją.

Samotność jest przejmująca. Nie można się separować, trzeba żyć w społeczeństwie, utrzymywać kontakty i przede wszystkim rozmawiać.

Introwertyczka, dopiero przez działania innych jakby odbudowała swoją osobowość, otworzyła się, uczyła normalnych relacji.

Skojarzyła mi się z „Dziewczyną z konbini”.

Pokazuje, jak ważna w życiu jest przyjaźń – obecność kogoś, kto bezinteresownie się o nas zatroszczy, gdy tego najbardziej potrzebujemy.

„Berta Isla” – relacja

Marcowe spotkanie Klubu Książki spędziłyśmy na rozmowie o powieści Javiera Maríasa „Berta Isla”. Jest to historia pewnej nieobecności, opowiadana nam po kawałku, retrospekcjami, z różnych perspektyw, coraz bardziej przybliżających nam dramat głównych postaci.

Berta Isla i Tomás Nevinson poznali się w szkole średniej i już wtedy wiedzieli, że przyszłość będą budować razem. Jedno zdarzenie sprawiło, iż marzenia o radosnym, szczęśliwym życiu nie znalazły spełnienia. Mnogość wątków i emocji, szczegółowość analizy, intymność tej książki zrobiły na nas ogromne wrażenie. Cudowny, charakterystyczny dla pisarza styl, operujący długimi zdaniami mimo tego, iż wymaga dużego skupienia, to zdaje się być jedynym właściwym do opowiedzenia tej historii; sprawia, że nie można się od niej oderwać, że smakowanie każdego zdania to nieopisana przyjemność. Jest to taka rzecz, o której rozmawiać można bez końca, tak wiele różnych tematów porusza – miłość, samotność, manipulacja, bezsilność, strach. Przy takich lekturach tym bardziej doskwiera nam niemożność spotkania się twarzą w twarz, obserwowania wzajemnych reakcji, reagowania na nie… tyle ich, że trudno nad nimi zapanować 🙂

Gorąco polecamy!

Wspomnieć muszę jeszcze o jednej bardzo istotnej rzeczy – luty to miesiąc naszych urodzin 🙂 Spotykamy się już od siedmiu lat, by raz w miesiącu porozmawiać o przeczytanej książce. Już od dawna nasze dyskusje nie dotyczą tylko książek rzecz jasna – te są inspiracją do rozmów na tematy maści wszelakiej i dumna jestem niesłychanie, że osiągnęłyśmy ten komfort rozmowy, w którym możemy pozwolić sobie na pełną otwartość i szczerość. Moje drogie Panie – dziękuję z całego serca za lata minione, z radością oczekuję kolejnych. Do zobaczenia 🙂

Anna Matorin

„Lem. Życie nie z tej ziemi” – relacja

Lutowe spotkanie DKK przebiegło nam pod znakiem Stanisława Lema, a to za sprawą książki „Lem. Życie nie z tej ziemi” Wojciecha Orlińskiego. I nie była to lektura najłatwiejsza, choć niezwykle interesująca.

okładka biografii Lema

Życie Stanisława Lema, w szczególności jego lata młodzieńcze, spowija tajemnica. Pisarz sam niechętnie się na ten temat wypowiadał, informacje więc odnoszące się do tego okresu jego życia należy starannie wyłuskać z korespondencji, dokumentów czy nawet powieści Lema. Wojciech Orliński podjął tę bardzo trudną próbę i stworzył fascynującą opowieść, pokazując nam Lema z jego bardzo ludzkiej strony – od trudnego dzieciństwa naznaczonego wojną przez komunizm i emigrację po czasy współczesne. Poznajemy autora z wielu różnych stron – jako genialnego pisarza i wizjonera, jako osobę bardzo wrażliwą, jako autora bardzo krytycznego wobec swej twórczości, jako człowieka dotkniętego różnymi chorobami, czy wreszcie jako fantastycznego przyjaciela. Ta wielka postać, otoczona chwałą i sławą, wyniesiona na piedestał literatury polskiej, jawi się nam w końcu jako zwykły człowiek, ze swoimi wadami i zaletami, z różnymi traumami, ze słabością do słodyczy… jak każdy z nas. I mimo całej trudności przy lekturze, spowodowanej częstymi odniesieniami do twórczości Lema, której aż tak dobrze nie znamy, jest to rzecz warta polecenia właśnie ze względu na jego postać – ogromnie ciekawą, niezwykłą i zagadkową. 

A poza tym – mamy Rok Lema 🙂

„Leksykon światła i mroku” – relacja

okładka książki "Leksykon światła i mroku"

Pierwsze w tym roku spotkanie online Dyskusyjnego Klubu Książki przy filii nr 12 MBP (7.01.2021) poświęcone było książce norweskiego pisarza Simona Strangera pt. „Leksykon światła i mroku„. Powieść ta, uhonorowana Norweską Nagrodą Księgarzy 2018, przedstawia losy najbardziej znanego norweskiego kolaboranta i zbrodniarza w połączeniu z historią rodzinną. A wszystko zaczęło się od niewinnego spaceru i dziecięcego pytania „dlaczego?” Dlaczego dziadek został zabity?

Powieść ta jest próbą zrozumienia historii – jednostkowej i ogólnej –  w sposób jednak zupełnie inny niż to, do czego przywykliśmy. Nie wskazuje winnych, nie gloryfikuje ofiar. Nie wikła się w martyrologię czy religię, stara się trzymać dystans. Zadaje pytanie, szuka odpowiedzi, próbuje zrozumieć. To książka przede wszystkim o pamięci, zgodnie z ideą przyświecającą Stolpersteinom (kamienie pamięci) o swego rodzaju odroczeniu śmierci.

W tradycji żydowskiej mówi się, że człowiek umiera dwa razy. Pierwszy raz wtedy, kiedy ustaje bicie jego serca, a synapsy w mózgu gasną niczym miasto podczas awarii prądu. Drugi następuje wówczas, gdy już po raz ostatni wypowiada się nazwisko zmarłego, myśli o nim lub sią o nim czyta pięćdziesiąt, sto albo czterysta lat później. Dopiero wtedy człowiek naprawdę znika, wymazany z życia na Ziemi.

(S. Stranger, „Leksykon światła i mroku”, Wyd. Literackie 2020, str. 8)

Na uwagę zasługuje też niewątpliwie niespotykana kompozycja. Powieść ma formę leksykonu –  hasła od A do Ż tworzą historię życia i śmierci, biografię ofiary i sprawcy.

Jest to rzecz trudna, wstrząsająca, ale bardzo potrzebna; która zwraca nam uwagę po raz kolejny na fakt, iż granica między człowieczeństwem a barbarzyństwem jest bardzo cienka; która przyprawi nas o szok i łzy z jednej strony, a z drugiej zachwyci wirtuozerią słowa w tak trudnym temacie.

Gorąco polecamy!

„Euforia” Lily King – relacja

Na ostatnim spotkaniu Klubu Książki rozmawiałyśmy o „Euforii” Lily King. Jest to rzecz inspirowana wydarzeniami z życia znanej chyba wszystkim antropolożki, Margaret Mead, z czasów jej pobytu w Nowej Gwinei w latach 30. XX wieku oraz jej relacji z Reo Fortune’m i Gregorym Batesonem.
Nasi bohaterowie – Nell Stone, jej mąż Fenwick Schuyler i Andrew Bankson – spotykają się przypadkiem na przyjęciu, kiedy to małżeństwo gotowe jest opuścić dorzecze Sepiku, ale za namową Banksona decyduje się zbadać nieznane dotąd plemię Tamów. Co kryje się za takim zachowaniem młodego antropologa?
Oczami Banksona i z zapisków Nell poznajemy sposób ich pracy i motywacje; to, jak każde z nich inaczej próbuje poznać i zrozumieć obcą i jakże odmienną społeczność. Razem z nimi zaczynamy w którymś momencie zastanawiać się nad celowością takich badań; nad tym, gdzie przebiegać powinna granica działań dopuszczalnych. Nieuchronnie też przychodzi w końcu myśl, iż buńczuczne i niezasłużone jest przekonanie o wyższości kultury „naszej” nad „inną”… Jak powiedziała jedna z Pań: obserwowane w książce ludy pierwotne mają jasne zasady postępowania, nasza moralność natomiast jest szemrana. Trudno się nie zgodzić.
Książka ta pozwala nam też towarzyszyć rozwijającej się relacji pomiędzy Nell i Banksonem i to na jej kanwie snuta jest historia, a z wolna budowane napięcie, nienachalna narracja i przystępny język sprawiają, że jej lektura to czysta przyjemność.
Polecamy!

Błoto słodsze niż miód – relacja

Wrześniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki poświęcone było reportażowi Małgorzaty Rejmer „Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii”. Po świetnie przyjętym „Bukareszcie” (polecam!) autorka postanowiła opisać losy Albanii z czasów dyktatury Envera Hoxhy.
To, co uderzyło nas najbardziej, to że mimo bliskości geograficznej Albanii tak niewiele o niej wiemy; że mimo ponad 40 lat dyktatury wiedza o niej jest tak skąpa nawet dzisiaj.
Książkę tę czyta się niełatwo ze względu na ogrom emocji, które budzi. Osobiste dramaty opisywane bezpośrednio przez bohaterów porażają brutalnością, bezsensem, okrucieństwem; budzą lęk i przekraczają wszelkie granice wyobraźni. Zabieg oddania głosu tym, którzy doświadczyli okrucieństwa dyktatury Envera Hoxhy sprawia, że dociera ono do nas ze zwielokrotnioną siłą. Pośród tych dramatów jednak zdarzają się i głosy tęsknoty za czasem minionym, głosy chwalące zmarłego przywódcę i wyrażające się o nim pochlebnie, co każe zadać odwieczne pytanie: jak? jak to możliwe, by jeden człowiek był w stanie tak zmanipulować całe społeczeństwo, że nie dość, iż zbudował potężny aparat represji, w którym nawet najbliższym nie można było ufać, to i wiele lat po swej śmierci dalej znajduje uznanie. Jak?
Współczesna Albania dalej boryka się z wieloma problemami i rozczarowaniem obecną sytuacją, choć są one jedynie sygnalizowane przez autorkę. Pokonanie 40 lat traumy najwyraźniej zajmie czas kilku pokoleniom.
A za podsumowanie niech nam posłuży ostatni akapit z książki:
Pamiętaj, nie ma co płakać. Trzeba się cieszyć, że możemy jeść, śmiać się i rozmawiać. Teraz wreszcie żyjemy, tym jednym krótkim życiem.
(Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii / M. Rejmer, Wołowiec 2018, str. 332)

Relacja z sierpniowego spotkania naszego DKK

Sierpniowe spotkanie online Dyskusyjnego Klubu Książki spędziłyśmy w gorącej atmosferze na rozmowie o jednej z najbardziej znanych książek Paula Austera, a mianowicie o „Trylogii nowojorskiej”. Składa się ona z trzech opowieści („Szklane miasto”, „Duchy” oraz „Zamknięty pokój”) – niby autonomicznych, ale jednak połączonych tyloma odniesieniami, że dla mnie tworzą nierozerwalną całość. Przyjęło się mówić, że są to opowiadania detektywistyczne, choć sam autor odżegnuje się od takich teorii. To, co z klasycznym opowiadaniem detektywistycznym może je łączyć, to motyw poszukiwania, a nie występek kryminalny będący zagadką do rozwiązania. I mimo tego, że bohater jednej z opowieści jest zawodowym detektywem, a bohaterowie dwóch pozostałych niejako przyjmują takową rolę, to nie dajcie się zwieść tej prostej interpretacji 🙂

Trzeba przyznać, że nie jest to lektura łatwa… Mnogość odniesień literackich i kulturowych (np. Biblia czy też „Raj utracony”) sprawia, że książkę czytać należy w dużym skupieniu, a i dobrze jest wrócić do istotnych dla całości fragmentów, by „wyłapać” i zrozumieć tę misterną siatkę powiązań zaserwowanych nam przez autora. Każda z tych części opowiada o czymś innym, a odpowiedź na standardowe pytanie: o czym to jest? nastręcza wiele trudności.  Pewne jest, że napisano ją pięknym językiem, który maluje obrazy w naszej wyobraźni, bawiąc się jednocześnie konwencją i nieustannie nas zaskakując. Natomiast posiłkując się opiniami naszych Klubowiczek, mogę powiedzieć, iż jest to rzecz nieoczywista i niejednoznaczna, inspirująca poznawczo, do której podejść należy zupełnie inaczej niż do tradycyjnej lektury – bez szukania jakiegoś morału, wniosków, gotowych rozwiązań. Jest to rzecz, która mnoży pytania, zmusza do rozmyślań, każe się zatrzymać i zastanowić, poświęcić refleksji. Nie ma jednego wniosku z niej płynącego, bo każdy z nas z tego pozornego chaosu wyniesie co innego. 

Każdy z bohaterów szukając kogoś/czegoś, w pewnym sensie stracił siebie. Czy więc warto? Na to pytanie nie ma jednej klarownej odpowiedzi. A całe to zamieszanie z powodu jednej omyłkowej rozmowy telefonicznej…

Na zakończenie krótki cytat wypowiedzi jednego z bohaterów:

Nie twierdzę, że rozwiązałem jakiekolwiek problemy. Sugeruję tylko, że nadeszła chwila, kiedy już nie bałem przyjrzeć się wcześniejszym wydarzeniom. Jeśli wynikły z tego jakieś słowa, to wyłącznie dlatego, że chcąc nie chcąc musiałem je przyjąć, wziąć na siebie i pójść, dokąd mnie prowadziły. Ale to jeszcze nie znaczy, że słowa są ważne. Już od dawna walczę z sobą o to, żeby pożegnać się z pewną sprawą i w sumie liczy się tylko ta walka. A moja historia nie zawiera się w słowach, lecz właśnie w walce.

(„Trylogia nowojorska” / Paul Auster, Wyd. Znak, Kraków 2012, str. 334)

Gorąco polecamy!

Relacja z pierwszego wirtualnego spotkania naszego DKK

Po zdecydowanie zbyt długiej przerwie wczoraj po raz pierwszy od marca obradował nasz Dyskusyjny Klub Książki 🙂 W formie jednak zupełnie odmiennej, a mianowicie wirtualnej – z wykorzystaniem rozmowy grupowej w aplikacji WhatsApp. Co to były za emocje … 🙂

Rozmawiałyśmy tym razem o książce Dubravki Ugresić „Ministerstwo bólu”. Jest to historia o ludziach, którzy z Jugosławii objętej wojną uciekli do Holandii i tam próbują ułożyć sobie życie na nowo. Czy możliwe jest jednak uwolnienie się od tragicznych wspomnień i przeżyć? Jaki jest właściwy sposób radzenia sobie z traumą? Jak rozmawiać o tym, co utracone? Jak sprawić, by to złamane okrucieństwem wojny życie miało znowu sens?

Na te i wiele innych pytań próbują znaleźć odpowiedzi bohaterowie tej niewielkiej objętościowo książki. Jej lektura nie należy do łatwych – zanurzamy się razem z bohaterami w ich doświadczeniu krzywdy, poniżenia, strachu i bezradności, poszukując jednocześnie sposobu na odnalezienie choć odrobiny wewnętrznego spokoju. Niezaprzeczalnym jest jednak fakt, iż mimo tego, że żyli w wolnym kraju, to zniewoleni byli przez własną traumę. Niemożliwe jest też znalezienie złotego środka na radzenie sobie z nią, kiedy jesteśmy tak różni, zbudowani z tak różnych doświadczeń.  

Gorąco polecamy!

O naszym Klubie

Jesteśmy dziarską grupą miłośników literatury, kawy, herbaty i pysznych ciast. Spotykamy się w każdy pierwszy czwartek miesiąca w samo południe, aby wśród śmiechu i żartów oddawać się refleksjom. Nasze spotkania to gorące dyskusje nie tylko na tematy literackie – każda przeczytana książka okazuje się inspiracją do rozmów o życiu, do wspominek, a nawet do grupowych śpiewów.

Z niecierpliwością oczekujemy każdego następnego spotkania, doskonale czując się w swoim towarzystwie, połączeni  zamiłowaniem do czytania, poczuciem humoru i wzajemną sympatią. Jesteśmy żywym dowodem na to, że książka zbliża – zdecydowanie nie potrafimy już żyć bez siebie 🙂

Spotkania archiwalne

Scroll Up
Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych na zasadach określonych w polityce prywatności, Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies we wskazanych w niej celach, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce lub opuszczenie serwisu.
Skip to content