Biblioteka Miejska w Szczecinie

Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie

Aktualnie znajdujesz się w dziale: Bibliotekarze polecają » Tomasz Połoński » Recenzja

O bibliotekarzu

Tomasz Połoński : Miłośnik grecko-rzymskiego antyku, sarmackiej Polski i opowieści niesamowitych. Wierzy, że najgłębszą potrzebą człowieka jest dążenie do Dobra przez poszukiwanie i przeżywanie Piękna. Dlatego w literaturze poszukuje doznań estetycznych, emocjonalnego poruszenia oraz intelektualnego fermentu – tak aby podczas lektury, parafrazując słowa krnąbrnego sofisty Gorgiasza, pozwolić się oszukać pisarzowi i tym sposobem stać się mądrzejszym niż ten, kto się oszukać nie dał.

Pisarz: Jan Parandowski

  • Tytuł:

    Alchemia słowa

    Recenzja:

    Wiele napisano już, i to nie tylko w ostatnich latach, o pisaniu – o powstawaniu tekstu literackiego i wszystkich aspektach tego procesu, od trudnych zmagań ze składnią i frazeologią począwszy, a na kreacji bohaterów i świata przedstawionego kończąc. Wystarczy wspomnieć choćby „Pamiętnik rzemieślnika” Stephena Kinga, humorystyczną „Galerię złamanych piór” Feliksa W. Kresa czy wreszcie – by sięgnąć do najnowszych pozycji – „Maszynę do pisania” autorstwa Katarzyny Bondy, popularnej autorki powieści kryminalnych; bardzo cenne uwagi zawarł także w „Listach do młodego pisarza” Mario Vargas Llosa. Kursy twórczego pisania, choć w naszym kraju jeszcze nie tak powszechne, zyskują coraz to większe grono słuchaczy, doczekaliśmy się także przekładu kilku amerykańskich poradników, których tytuły przywodzą na myśl wręcz instrukcję obsługi poszczególnych form literackich. W tej kategorii znajdziemy na przykład pozycję „Jak napisać powieść?” Nigela Wattsa, a nawet ściślej ukierunkowaną gatunkowo „Jak napisać powieść kryminalną?” Lesley Grant-Adamson.

    W moim osobistym przekonaniu niewiele jednak – jeśli chodzi o literacką eseistykę, wprowadzającą czytelnika w meandry pracy pisarskiej – może się równać z niezapomnianą „Alchemią słowa”, pióra Jana Parandowskiego. Trzeba tu niewątpliwie użyć wyrazu „pióro”, ponieważ trzynaście rozdziałów tej książki wyszło spod ręki człowieka, który tworzywo słowne traktował z najwyższym szacunkiem i umiał z niego wyczarować najprawdziwszy kamień filozoficzny. Czymże innym zresztą, jeśli nie sztuką umiejętnego władania słowem, jest literatura? Z pewnością rozumiał to doskonale Parandowski, nie tylko wysokiej klasy intelektualista i nieprzeciętny erudyta, ale sam także pisarz i tłumacz. O tym zaś, jak głęboko był zaznajomiony ze wszystkimi subtelnościami języka, jak wielkie posiadał wyczucie słowa i niesionej przez nie wartości, świadczą najlepiej właśnie przekłady – nikt, jak sądzę, nie oddał piękniejszą polszczyzną dostojeństwa heksametrów „Odysei” Homera ani twardej, żołnierskiej dyscypliny pamiętników „O wojnie domowej” Juliusza Cezara.

    Czytając jakąkolwiek powieść (czy nawet krótszą formę, opowiadanie bądź nowelę), czytelnik ulega często złudzeniu, że autor po prostu wylał z siebie potok słów, które samoczynnie ułożyły się w jego myślach, natychmiast zespoliły w spójną całość, by spłynąć ze swobodą i gracją na papier. Ale stopniowo poznając arkana językowej „sztuki królewskiej”, miłośnik literatury szybko uzmysławia sobie, jak bardzo się mylił, a tekst literacki w swoim ostatecznym kształcie to efekt nie tylko natchnienia, ale również wytężonej pracy, długotrwałego i mozolnego wysiłku, niejednokrotnie okupionego nawet uszczerbkiem na zdrowiu!

    Alchemii słowa” daleko do monotonii suchych, akademickich wywodów, pełna jest natomiast polotu i humoru, suto okraszona biograficznymi ciekawostkami i anegdotami z życia pisarzy i poetów, zwłaszcza polskich, włoskich i francuskich, w których twórczości miał Parandowski szczególne upodobanie. Dlatego nie wątpię, że każdemu, kto ceni sztukę słowa, spotkanie ze starym, doświadczonym alchemikiem dostarczy prawdziwej przyjemności.    

    Dokument dostępny jest w filiach bibliotecznych: kliknij