Biblioteka Miejska w Szczecinie

Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie

Aktualnie znajdujesz się w dziale: Bibliotekarze polecają » Tomasz Połoński » Recenzja

O bibliotekarzu

Tomasz Połoński : Miłośnik grecko-rzymskiego antyku, sarmackiej Polski i opowieści niesamowitych. Wierzy, że najgłębszą potrzebą człowieka jest dążenie do Dobra przez poszukiwanie i przeżywanie Piękna. Dlatego w literaturze poszukuje doznań estetycznych, emocjonalnego poruszenia oraz intelektualnego fermentu – tak aby podczas lektury, parafrazując słowa krnąbrnego sofisty Gorgiasza, pozwolić się oszukać pisarzowi i tym sposobem stać się mądrzejszym niż ten, kto się oszukać nie dał.

Pisarz: Jorge Luis Borges

  • Tytuł:

    Historia wieczności

    Recenzja:

    Czym jest czas? Wydaje się, że jesteśmy z nim za pan brat – czas reguluje rytm naszego życia w każdym, najdrobniejszym nawet szczególe: wyznacza chwile narodzin i śmierci, okresy dzieciństwa, młodości i starości, godziny pracy i odpoczynku, czuwania i snu. Każe nam wspominać przeszłość i spodziewać się przyszłości. Czas rządzi wszystkim, jest władcą najwyższym i absolutnym, a my, ludzie, jesteśmy jego poddanymi. A może nawet gorzej – niewolnikami. Ale przecież tak po prostu jest. Doprawdy? – pytają filozofowie, mający zgoła nietaktowny zwyczaj uparcie wątpić we wszystko, co bliżej nieokreślona większość uważa za pewnik. A może jest inaczej? Może to, co uważamy za oczywiste i najzupełniej naturalne, tak naprawdę istnieje tylko wtórnie lub – co gorsza – jest niczym więcej niż tylko iluzją, wypaczeniem, za które odpowiedzialne są nasze ułomne zmysły? Zdaje mam się wreszcie, że czas to odcinek, biegnący od punktu początkowego w przeszłości do punktu końcowego w przyszłości. Można jednak równie dobrze przypuścić, że czas nie jest linią, lecz okręgiem, który w każdym, dowolnym punkcie ma zarazem początek i koniec. Czy wobec tego linearność czasu również jest złudzeniem? Dlaczego nie, żyć złudzeniami to przecież czysto ludzka rzecz!
    Jorge Luis Borges, argentyński pisarz i eseista, postanowił zmierzyć się w swojej Historii wieczności – zbiorze krótkich, niemal gawędziarskich rozprawek – z trudnym zagadnieniem czasu. Tytułowy esej bierze za punkt wyjścia platońską definicję, wedle której czas jest „ruchomym obrazem wieczności”, jak czytamy w nieśmiertelnym „Timajosie”. Ale czym dla Platona jest wieczność – ów nierozciągły, bezcielesny i niezmienny archetyp, którego każde cielesne istnienie jest zaledwie odbiciem? Odpowiedź na to pytanie znalazł, być może, myśliciel znacznie od Platona późniejszy, a przy tym jego szczery wielbiciel, Boecjusz (i być może zresztą uczynił to na chwilę przed swoją śmiercią z rąk królewskiego kata). Borges przytacza jego słowa: „Aeternitas est interminabilis vitae tota et perfecta possessio” [„Wieczność jest całkowitym i doskonałym posiadaniem bezkresnego życia” (przekład własny – T. P.)]. Niech nas jednak nie zwiedzie pozorna banalność tych słów, przed którą ostrzega również argentyński erudyta, zestawiając je ze refleksją H. L. Martensena, nowożytnego duńskiego uczonego i duchownego: „Aeternitas est merum hodie, est immediata et lucida fruitio rerum infinitarum” [„Wieczność jest czystym teraz, jest bezpośrednią i promienną radością z rzeczy nieskończonych” (przekład własny – T. P.)]. A kto zechce pójść w ślad za Boecjuszem i Martensenem, niech odwróci swój zmysłowy wzrok od czasu i okiem duszy spojrzy w wieczność!
    Podobną problematykę rozwijają dwa pokrewne eseje: „Doktryna cykli” oraz „Kolisty czas”. Borges bierze tu na warsztat F. Nietzschego i jego koncepcję „wiecznego powrotu”, sceptycznie zresztą traktując narosłą wokół niemieckiego myśliciela legendę (wizja ciągłej powtarzalności miała się Nietzschemu objawić nad wodospadem, podczas samotnej wędrówki po górach, gdy znalazł się, jak sam powiada, „sześć tysięcy stóp ponad wszystkimi ludzkimi rzeczami”). Zdaniem Borgesa Nietzsche stworzył „najbardziej przerażającą wizję wszechświata i chciał, by ludzkość się nią delektowała”, a nawet „zrobił wszystko, by wydobyć z tego koszmaru umysłu powód do radości”. Co tak przeraziło uczonego Argentyńczyka i do jakich ostatecznie doszedł on wniosków, najlepiej przekonać się samemu, przemierzając „Historię wieczności”...
    Przy okazji warto jeszcze polecić zbiory opowiadań Borgesa – zwłaszcza „Alef” i „Fikcje”. Ten ostatni zamyka wspaniała „Biblioteka Babel”, będąca alegoryczną wizją Wszechświata jako nieskończonej biblioteki. Trzeba też koniecznie wspomnieć, że Umberto Eco, pisząc „Imię róży”, właśnie tę bibliotekę obrał sobie za pierwowzór niedostępnego, tytanicznego Gmachu, skrywającego gromadzone od stuleci i zakazane w większości kodeksy. A sędziwy, niewidomy bibliotekarz, który na kartach powieści tak zazdrośnie strzeże zaginionego fragmentu „Poetyki” Arystotelesa, to nikt inny, jak sam Borges.
     

    Dokument dostępny jest w filiach bibliotecznych: kliknij