Biblioteka Miejska w Szczecinie

Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie

Aktualnie znajdujesz się w dziale: Bibliotekarze polecają » Agata Piegat » Recenzja

O bibliotekarzu

Agata Piegat : W literaturze najbardziej lubię szczęśliwe zakończenia, nieoczekiwane zwroty akcji, triumf dobra nad złem i cięty dowcip. Prawdopodobnie czyni mnie to podręcznikowym przykładem odbiorcy popkultury, ale nie uważam, by było to coś złego. Z gustami się nie dyskutuje i ja z własnymi też nie zamierzam. Obok prozy, wielką miłością darzę gry komputerowe.

Pisarz: Anthony Horowitz

  • Tytuł:

    Dom jedwabny

    Recenzja:

    Uwielbiam Sherlocka Holmesa. Przeczytałam niemal wszystkie jego przygody, które zostały przetłumaczone na język polski. I kiedy wydawało mi się, że dotarłam do ściany i nie znajdę już niczego, czego bym nie znała, z odsieczą przybył Anthony Horowitz z „Domem Jedwabnym”. To angielski pisarz, który podjął się dopisania nowej historii do imponującej listy dokonań wybitnego detektywa.

    John Watson jest już stary i został sam. Zanim zamilknie na zawsze, postanowił opisać jeszcze jedno śledztwo, o którym dotychczas nie mógł napisać z uwagi na ogromną liczbę osób z londyńskich elit, zamieszanych w tę podłą sprawę. Ponadto uznał, że ta opowieść jest tak okropna, że świat nie jest jeszcze na nią gotowy, dlatego zarządził umieszczenie rękopisu w schowku bankowym, gdzie miał przeczekać sto lat zanim zostanie ujawniony. Przyznam, że bardzo mi się spodobał ten pomysł na wprowadzenie jeszcze jednej historii do świata Sherlocka Holmesa. Niby drobiazg, ale opowieść staje się przez to bardziej wiarygodna.

    Trudno oczekiwać od starego, sentymentalnego Watsona, żeby pisał tak samo jak Watson w kwiecie wieku. Dzięki temu Horowitz nie musiał usilnie udawać, że jest Arthurem Conanem Doylem i mógł pozwolić sobie na trochę więcej w kwestii języka, mógł napisać opowieść po swojemu. Dlatego też styl doktora ewoluował, stał się bardziej kwiecisty i szczegółowy, narrator częściej wtrąca osobiste uwagi – ale nie ulega wątpliwości, że to nadal ten sam poczciwy Watson. Chociaż potrzeba nieco samozaparcia, by zaakceptować tę metamorfozę, w niczym nie zmienia to faktu, że sama lektura jest czystą przyjemnością. Dla mnie najważniejsze było to, że Horowitzowi świetnie udało się naśladowanie oryginału w monologach detektywa, w których ujawnia szczegóły swojej dedukcji. Tak samo, jak przy lekturze pierwowzoru, byłam po nich zaskoczona, jakie to wszystko łatwe - wystarczy jedynie widzieć, a nie tylko patrzeć.

    W kryminale najważniejsza jest jednak intryga, a ta w „Domu Jedwabnym” nie zawodzi. Jak zwykle zaczyna się dość niepozornie, potem sytuacja powoli, acz nieubłaganie komplikuje się, by na końcu otrzymać szczegółowe i satysfakcjonujące rozwiązanie z ust samego Sherlocka Holmesa. I rzeczywiście, zgodnie z tym co zapowiedział doktor Watson, historia jest paskudna. Jednak nie należy się spodziewać makabrycznych opisów i psychopatów na wolności - opisana podłość jest na tle obyczajowym.

    Lektura „Domu Jedwabnego” była dość odświeżającym doświadczeniem. Naprawdę miło mi było powrócić do tego świata i ponownie spotkać się z wybitnym detektywem oraz jego wiernym przyjacielem-kronikarzem. Szczerze polecam, zarówno fanom jak i tym, co Sherlockiem Holmesem nigdy specjalnie się nie interesowali, bo to jest po prostu dobra powieść.

     

    Dokument dostępny jest w filiach bibliotecznych: kliknij