Biblioteka Miejska w Szczecinie

Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie

Aktualnie znajdujesz się w dziale: Bibliotekarze polecają » Agata Piegat » Recenzja

O bibliotekarzu

Agata Piegat : W literaturze najbardziej lubię szczęśliwe zakończenia, nieoczekiwane zwroty akcji, triumf dobra nad złem i cięty dowcip. Prawdopodobnie czyni mnie to podręcznikowym przykładem odbiorcy popkultury, ale nie uważam, by było to coś złego. Z gustami się nie dyskutuje i ja z własnymi też nie zamierzam. Obok prozy, wielką miłością darzę gry komputerowe.

Pisarz: Jacek Dukaj

  • Tytuł:

    Wroniec

    Recenzja:

    Co się stanie, kiedy wspomnienie o stanie wojennym zostanie przefiltrowane przez dziecięce postrzeganie świata i wyobraźnię? Ja wiem, ale to pewnie dlatego, że lekturę „Wrońca” Jacka Dukaja mam już za sobą.
    Swoją wypowiedź wyjątkowo zacznę od końca - od tego, jak sama książka wygląda. Sposób wydania przywodzi na myśl książeczkę dla dzieci - wielkie litery, niewiele tekstu na stronie,  kolorowe ilustracje (autorstwa Jakuba Jabłońskiego), które doskonale przedstawiają wydarzenia, a sama historia zaczyna się od charakterystycznego „Dawno, dawno temu”. Początkowo można by pomyśleć, że to baśń, która zupełnie przez przypadek trafiła na półkę z literaturą dla dorosłych. Wystarczy jednak kilka stron by zrozumieć, że choć rzeczywiście to baśń, to miejsce na półce nie jest przypadkowe.
    Adaś był zwykłym chłopcem i wiódł spokojne życie, aż do pewnej nocy, gdy do jego domu wpadł Wroniec i porwał ojca, a niewiele później przybyli Oni, którzy zabrali resztę rodziny. Wydawałoby się, że każdy mały chłopiec w podobnych okolicznościach byłby zupełnie bezradny, ale nie dotyczy to Adasia - wszak Adaś jest bohaterem baśni, a nie powieści obyczajowej. Z pomocą swojego sąsiada, Pana Betona, postanawia uwolnić swoją rodzinę ze szponów Wrońca. Początkowo może to brzmieć nawet zabawnie, jednak z każdą kolejną stroną opowieść staje się coraz mroczniejsza i bardziej przygnębiająca.
    Stan wojenny we „Wrońcu” przywodzi na myśl efekt intensywnego działania dziecięcej wyobraźni po wysłuchaniu wspomnień o tamtym czasie - ówczesna rzeczywistość jest pojmowana bardzo dosłownie i jednocześnie bardzo nasycona fantastyką. Dlatego rozmowy telefoniczne podsłuchują ptaki, które siedzą na liniach; porządku na ulicach pilnują Złomoty - roboty, uzbrojone w pałki; ludzie są wynaturzeni i ich cechy wyolbrzymione, a sam świat naprawdę jest szarobury, bo istnieje machina, która wysysa kolory. Wszystko jest wielkie, straszne, mroczne i beznadziejne. W tym wszystkim musi odnaleźć się Adaś, który na szczęście nie jest bezbronny, ponieważ jego słowa mają moc, a także ma u-Lotkę, dzięki której może latać.
    Początkowo wydawało mi się, że taka konwencja zupełnie nie pasuje do tematyki stanu wojennego, jednak po lekturze książki byłam zaskoczona, że nikt nie wpadł na to wcześniej - tak dobrze to się ze sobą zgrało. Dukaj w tym tytule dał popis wyjątkowo lekkiego pióra oraz łatwości w łączeniu skrajnie różnych elementów w spójną całość.
    Warto przeczytać tę pozycję, po trzykroć warto - za doskonałą, mroczną opowieść, za doskonały styl, który łatwymi słowami opisuje trudne rzeczy oraz za doskonałą oprawę graficzną, która dopełnia opowieść.  

    Dokument dostępny jest w filiach bibliotecznych: kliknij